sobota, 20 września 2014

środa, 17 września 2014

Już mi niosą suknię z welonem...

 Witam w ten piękny słoneczny dzionek!
Dzisiaj pokażę Wam jedną z moich ostatnich prac - "nowożeńców".








Lalki te powstały na specjalne zamówienie naszej blogowej koleżanki Marty i jej siostry.
Muszę przyznać, że uszycie ich było dla mnie sporym wyzwaniem bo:
1. Marta jest mistrzynią w dziedzinie szycia.
2. Dziewczyny zażyczyły sobie lalki z Jadziowego wykroju. Tu musiałam się chwilę pogłowić, bo te lalki z założenia mają być właśnie takie:

zdjęcia znalezione na internecie

Ale na szczęście moja koncepcja lalek spodobała się, a ja jestem bogatsza o kolejne szyciowe doświadczenie.


Wszystkiego dobrego!
Ps. Lecę do Was nadrabiać moje blogowe zaległości.


 

piątek, 12 września 2014

...

Witajcie Kochani!
Dzisiaj przedstawiam Wam kolejną porcję domowych mydełek.


 Tym razem postanowiłam dodać do nich suszoną lawendę.



***

Kilka dni temu dostałam od Jagodzianki zaproszenie do wzięcia udziału w zabawie. Przyznam, że dla mnie to nowość:





Pytania i odpowiedzi:

1. Nad czym obecnie pracuję?
Obecnie jestem w trakcie szycia kolejnej małej Śmieszki w jesiennych barwach i Wesołka (strasznie stęskniłam się za tymi lalkami).

2. Czym moja praca różni się od innych?
Trudne pytanie. Cały czas próbuję podążać swoją drogą, choć w obecnych czasach ciężko coś nowego wymyślić. Ale na pewno taką cechą charakterystyczną, która je odróżnia od innych lalek jest ich twarz (oczy, uśmiech i uszy).

3. Dlaczego tworzę i piszę bloga?
Zaczęłam prowadzić bloga zupełnie przez przypadek. A co mi to daje... Blog to takie moje okienko na świat, dzięki któremu poznaję nowych fajnych ludzi i rozwijam/poszerzam swoje rękodzielnicze zainteresowania.

4. Jak wygląda mój proces tworzenia?
Najpierw zaczyna się od inspiracji. Potem przez moją głowę przetacza się burza z pomysłami. To jest czas kiedy nawet nie chce mi się spać, bo ciągle myślę, planuję... Mój mąż ma nawet na ten stan pewne określenie/powiedzonko: "oszalałaś mi babo!". Gdy jestem już w trakcie szycia wszystko zmieniam i ostateczna wersja nigdy nie pokrywa się z wersją pierwotną.


Do pociągnięcia łańcuszka tej zabawy zapraszam:

Martę, która niczym wróżka za dotknięciem czarodziejskiej różdżki tworzy wręcz bajkowe rzeczy z materiałów.



Mam wenę, za fantastyczne wianki i zapierające dech w piersi zdjęcia.



Anię z bloga Sowiarnia, za jej wszechstronny talent, miłość do sów i za zdjęcia rzekomo robione kalkulatorem ;-)


Uff ! To by było na tyle :-)
Udanego weekendu 

sobota, 6 września 2014

...

W moim domu przetworowego szaleństwa ciąg dalszy. 
M.in. za sprawą nowych przepisów od Ivonny i Marty (dzięki dziewczyny:-)).

 


Oprócz słoików znalazłam jeszcze jeden ciekawy sposób na zatrzymanie zapachów lata.
Są to własnoręcznie robione mydełka.
 Na TYM blogu znajdziecie link do strony z przepisem.


 
Ja do swoich mydełek dodałam suszone jeżyny i płatki owsiane oraz suszoną lawendę ale o tym już w następnym poście... 
 
 
Serdecznie pozdrawiam
 



poniedziałek, 1 września 2014

A'dio pomidory

...albo jak ktoś woli: nie miała baba kłopotu i dostała trzy wiadra pomidorów.
Roboty i bałaganu w... Huk! 
Ale na szczęście przepis, z którego korzystałam był wart zachodu.
Jeśli ktoś jest chętny na robienie pomidorowego, hm... No właśnie... Sosu, przecieru? To odsyłam do TEGO postu.





Udanego tygodnia!

czwartek, 28 sierpnia 2014

Zapraszam

...na małą kawusię.






Lalunia mierzy 10,5 cm + łańcuszek z zapięciem ok. 76 cm.


Dziś czwartek więc życzę Wam udanego i słonecznego weekendu.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Święto ceramiki

Witam gorąco!
Wpadam do Was dzisiaj z fotkami z Bolesławca.
Kto chętny do oglądania to zapraszam.



















  Coś dla wielbicieli lawendy:



Zakochaliśmy się z mężem w tych aniołkach:
 
Powstają one w pracowni ceramicznej Państwa Ruff.


Zapierające dech w piersiach rzeźby ogrodowe Pana Marka Parceja:
 


Ciekawie prezentowało się też stoisko z ceramiką rodem z Ukrainy:




Kolejna rzecz, która nas zachwyciła to ten obraz. Niestety ze względu na fundusze musieliśmy go sobie odpuścić. A szkoda, bo idealnie pasowałby nam do sypialni.



A to już nasze łupy:

Długo chodziłam za tego typu pojemnikami ceramicznymi do kuchni aż w końcu się udało. Do tego cena za jeden była niewiarygodnie niska (20 zł).


Mój budzik do sypialni.   






 
Do mojej graciowni zwanej też czasami szyciownią (jak posprzątam ;-)) kupiłam sobie naparstek i żabiuszka. 


Na biurko męża, coby mu się przyjemniej pracowało.

Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca ;-)
Buziaki :-*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...